Jest nam bardzo miło ogłosić, iż Członkowie Ekspedycji ‘Santi Odnaleźć Orła’ będą uczestniczyć w Sympozjum ORP „Orzeł” – poszukiwanie wraku, które odbędzie się we wtorek 24 września 2019 r. od godz. 14:00 w Centrum Edukacyjnym IPN, w budynku Biblioteki Raczyńskich, w Poznaniu przy Placu Wolności 19, Galeria Atanazego (wejście od Alei Karola Marcinkowskiego).

Ekipa „Santi Odnaleźć Orła” w składzie: Tomasz Stachura, Benedykt Hac i Piotr Michalik zaprezentują wyniki prac poszukiwawczych wraku ORP Orzeł. Początek prezentacji o godz. 15:00.

Serdecznie zapraszamy Was wszystkich. Do zobaczenia w Poznaniu!

Więcej informacji wraz ze szczegółowym planem tutaj

//poznan.ipn.gov.pl/pl7/aktualnosci/77194,Przystanek-Historia-Sympozjum-ORP-Orzel-poszukiwanie-wraku-Poznan-24-wrzesnia-20.html

W dniach 31 lipca – 8 sierpnia 2019 roku udało się nam zrealizować w ramach projektu „SANTI Odnaleźć Orła” kolejny etap poszukiwań okrętu ORP Orzeł na Morzu Północnym. Poprzedzająca rejs akcja załadunku i transportu niezbędnego do poszukiwań sprzętu przebiegła bez większych problemów. Pierwszy etap rozpoczęliśmy 29 lipca wyruszając o wczesnych godzinach porannych z Gdyni w kierunku Danii.  Ekspedycję rozpoczęliśmy w porcie Thyboron, zaś do badań dna wykorzystaliśmy tę samą jednostkę co rok wcześniej, a mianowicie statek NEMO ‘A’. Instalacja i uruchomienie aparatury badawczej przebiegła bez problemów, głównie za sprawą naszych specjalistów z Instytutu Morskiego w Gdańsku. Skład załogi uległ w ciągu roku nieznacznej zmianie, choć nowi jej członkowie, jak się później okazało zaskoczyli nas swą determinacją i fachowością. W tym roku naszą ekipę tworzyli: Tomasz Stachura, szef ekspedycji, Benedykt Hac, szef zespołu hydrograficznego, dwaj hydrografowie Paweł Wysocki i Karol Jacob, Piotr Michalik odpowiedzialny za wsparcie historyczne w UK oraz dwaj nurkowie Łukasz Piórewicz i Marek Cacaj.

Założenia i plany tegorocznej ekspedycji były nieco odmienne od kilku ostatnich. Dotychczas skupialiśmy się na zweryfikowaniu hipotezy tzw. „Friendly Fire” według której Orzeł mógł być przypadkowo zatopiony przez Anglików. Obszar powiązany z tą hipotezą przebadaliśmy już 4-krotnie, stąd tym razem postanowiliśmy skoncentrować się na nowych działaniach. Za tegoroczny rejon poszukiwań obraliśmy obszar „A3”, który powiązany jest z hipotezą, że ORP „Orzeł” mógł zatonąć w swoich pierwszych dniach po wypłynięciu. Przemawiać za tym może fakt, iż Orzeł nie kontaktował się z bazą w Rosyth ani razu podczas całego ostatniego patrolu. Stoją za tym dwie hipotezy, albo miał zepsutą radiostację, co uniemożliwiło kontakt, bądź został zatopiony na początku patrolu. Dzięki licznym godzinom przygotowawczym, setkom wertowanych kartek w archiwach, rozmowom z lokalnymi rybakami, mieliśmy przygotowane punkty oraz pozycje, które zamierzaliśmy zweryfikować.

W pierwszych dniach od wypłynięcia pogoda była korzystna. Zaprawieni w boju, pełni motywacji i zacięcia przystąpiliśmy do działania i sprawdzania obranych pozycji. Do badania dna wykorzystywaliśmy zaawansowaną sondę wielowiązkową SeaBat 7125, dzięki wsparciu firmy GeoFusion. Przepływając sonarowaliśmy około 200m linii dna i z każdym kolejnym metrem tworzyliśmy trójwymiarową mapę. Gdy na ekranach pojawiały się wraki byliśmy  w stanie od razu, nie tylko określić co to jest za jednostka, kuter, statek handlowy czy okręt wojenny ale echosonda wielowiązowa była na tyle dokładna, że mogliśmy określić wymiary spoczywającego wraku z dokładnością do 0,5m.

Łącznie przepłynęliśmy 984 NM (1824km). Udało nam się sprawdzić 183 pozycje z czego aż 83 było wrakami. W przypadku 14 pozycji, sonar wskazywał anomalie, które finalnie mogły być pozostałością rur, kamieni bądź naturalnie ukształtowanych wzgórków. Pracowaliśmy dzień i noc, sprzęt działał praktycznie bez wytchnienia, podobnie jak i my. Niektóre z weryfikowanych pozycji pochodziły od lokalnych rybaków, którzy chcąc nas wesprzeć, dzielili się mapami oraz wiedzą zdobywaną od pokoleń. Niektóre ze zdobytych pozycji nie były nigdy potwierdzone, stąd chcieliśmy zweryfikować wszystko, aby mieć pewność, że nigdzie nie przeoczyliśmy naszego „Orła” .

Warunki pogodowe uległy zmianie siódmego dnia ekspedycji, olbrzymie fale miotały jednostką, a prace badawcze były bardzo utrudnione. Sprzęt był na granicy możliwości skanowania dna. Chcąc do końca zrealizować nasz plan pracowaliśmy nieustannie. Ósmego dnia podjęliśmy decyzję o zakończeniu ekspedycji i powrocie. Tradycyjnie już chcąc uczcić pamięć naszych bohaterów oraz wszystkich którzy zginęli na morzu złożyliśmy wieniec.

Nie poddajemy się, jesteśmy pełni zapału i po chwili odpoczynku, powrotu do domu, gotowi do działania. Wiemy, że „Orzeł” na nas czeka…

W tym miejscu chcielibyśmy złożyć szczególne podziękowania wszystkim osobom, które nas wspierają. Niespotykane słowa otuchy, potęgują naszą motywację. Serdeczne podziękowania naszym partnerom: Instytutowi Morskiemu w Gdańsku za udostępnienie sprzętu, Yellow Cargo za wsparcie logistyczne. Podziękowania kierujemy również w stronę naszych sponsorów, firmie SANTI za długofalowe wsparcie naszego projektu, firmie DAMEN za wsparcie finansowe oraz firmie GeoFusion.

 

Nasza pierwsza w tym roku ekspedycja SANTI Odnaleźć Orła odbyła się w dniach 18-23 marca. Dzięki współpracy, którą nawiązaliśmy z Sea War Museum Jutland, zakres poszukiwań prowadzony był na  bardzo szeroką skalę.

Nasze liczne spotkania z Gertem Normannem -założycielem muzeum doprowadziły do nawiązania partnerstwa w poszukiwaniach. Gert Normann prowadzi najbardziej specjalistyczne i regularne badania poszukiwań wraków na Morzu Północnym, dysponuje licznymi jednostkami oraz sprzętem, niezbędnym przy takich poszukiwaniach.

Ekipa Santi Odnaleźć Orła mogła dołączyć do ekspedycji, a w ciągu 5 dni udało nam się wiele zdziałać. Poszukiwania prowadzone były na jednostce M/S VINA o długości 74m specjalnie przystosowanej do takich poszukiwań. Przebyliśmy obszar ponad 743 mil, udało nam się sprawdzić 50 pozycji, z czego 34 to nowo odkryte, piękne wraki. Emocje sięgnęły zenitu, kiedy  dwukrotnie trafiliśmy na wrak okrętu podwodnego. Po dokładnych badaniach okazało się jednak, że pierwszy to niemiecki U-BOOT U319, a drugi to rosyjski okręt podwodny S-194, który zatonął w 2007 roku podczas holowania do hiszpańskiej stoczni, a jego pozycja nie była dotąd znana.

Ten rok zapowiada się bardzo aktywnie i nie wykluczamy, iż uda nam się zorganizować jeszcze ekspedycje – latem i jesienią.

Zakończyła się siódma ekspedycja w poszukiwaniu wraku ORP “Orzeł”. W akcję znalezienia polskiego okrętu, który zatonął podczas II wojny światowej włączyło się Muzeum Bitwy Jutlandzkiej oraz duński filantrop i biznesmen Gert Normann.
Ekipa „Santi Odnaleźć Orła” od kilku lat systematycznie poszukuje wraku polskiego okrętu podwodnego ORP „Orzeł”. Członkowie ekspedycji prowadzą kwerendę w archiwach, zdobywają informacje wśród rybaków i w środowiskach nurków z różnych krajów. Raz w roku organizują wyprawę, podczas której przeszukują wybrany obszar morski. W tym roku nieoczekiwanie Polaków zaprosił na organizowany przez siebie rejs Gert Normann, założyciel Muzeum Bitwy Jutlandzkiej w duńskim mieście Thyborøn.

Jedna z największych wypraw

Polacy poszukujący ORP „Orzeł” rok temu nawiązali kontakt z duńskim muzeum, którego założycielem jest Gert Normann – biznesmen, nurek i filantrop. Normann prowadził firmę zajmującą się układaniem kabli na dnie morskim, dziś ma ponad 70 lat i na emeryturze zajmuje się poszukiwaniami wraków na Morzu Północnym. Ma do dyspozycji liczne jednostki i specjalistyczny sprzęt. Gdy usłyszał o polskiej inicjatywie, zaproponował współpracę.
– Gert Normann obiecał, że jeśli będzie organizował następną ekspedycję, zaprosi nas do udziału – mówi Tomasz Stachura, szef projektu „Santi Odnaleźć Orła”. – Myśleliśmy, że to tylko grzecznościowe zapewnienie, ale dwa tygodnie temu dostałem informację, że właśnie zaczyna się kolejna wyprawa. Czasu było niewiele, spakowałem się i pojechałem do Thyborøn w Danii. Okazało się, że w porcie czeka na nas imponujący, ponad 70-metrowy, świetnie wyposażony statek. W normalnych warunkach nie byłoby nas stać na wynajęcie takiej jednostki. To była jedna z największych wypraw jakie dotychczas odbyliśmy.
Celem poszukiwań były trzy okręty: holenderski 013, brytyjski HMS „Thames” i ORP „Orzeł”.

Ekspedycja trwała pięć dni. Badacze przebyli obszar ponad 743 mil i sprawdzili ponad pięćdziesiąt pozycji jednostek leżących na dnie. 34 z nich to nowo odkryte wraki.
– W kilku przypadkach mieliśmy wrażenie, że natrafiliśmy na pozostałości starych żaglowców – opowiada Tomasz Stachura. – Popłynęliśmy też na wrak HMS Narwhal, brytyjskiego okrętu podwodnego, który nasza ekipa odkryła dwa lata temu. Opuściliśmy na dno podwodnego robota z kamerami, żeby sfilmować wrak i potwierdzić na sto procent jego identyfikację.
Emocje sięgnęły zenitu, gdy ekipa dwukrotnie natrafiła na wrak okrętu podwodnego. Po dokładnych badaniach okazało się, że pierwszy z nich to niemiecki u-boot U319, a drugi – rosyjski okręt podwodny S-194, który zatonął w 2007 roku podczas holowania do hiszpańskiej stoczni. Jego pozycja nie była dotąd znana.

„Orła” nie udało się odnaleźć, ale członkowie ekspedycji nie tracą nadziei. W tym roku ekipa planuje jeszcze dwie wyprawy w poszukiwaniu polskiego okrętu.
– Jedną z nich zamierzamy zorganizować samodzielnie, latem – mówi Tomasz Stachura. – Jesienią mamy nadzieję dołączyć do kolejnej ekspedycji Gerta Normanna, który bardzo zaangażował się w odnalezienie „Orła”. Po tylu latach poszukiwań wiemy już, że nie odkryjemy okrętu za jednym zamachem. Trzeba konsekwentnie dążyć do celu i szukać aż do skutku.
Projekt „Santi Odnaleźć Orła” od początku istnienia jest finansowany ze środków pozyskanych od sponsorów oraz dzięki wsparciu osób prywatnych.
ORP „Orzeł” w swój ostatni patrol na Morzu Północnym wyszedł 23 maja 1940 roku r. Do dziś nie wiadomo, jaka była przyczyna jego zatonięcia, istnieje na ten temat kilka hipotez. Historycy uważają, że jednostka mogła zatonąć podczas przypadkowego ataku brytyjskiego samolotu, przez wejście na dryfującą minę lub awarię sprzętu bądź błąd załogi.

Źródło: Gazeta Wyborcza
Autor: Dorota Karaś

Brzmi to niewiarygodnie, ale juz za pare godzin wyruszamy na pierwsze w tym roku poszukiwania Orla !!!
Ale od poczatku…. Rok temu jako Santi Odnalezc Orla nawiazalismy wspolprace z #SeaWarMuseumJutland i Jego szefem i zalozycielem Gertem Normannem
Okazalo sie, ze obszary poszukiwan naszego Orla, pokrywaja sie z tymi, ktore i Oni badaja. Dostalismy wtedy zapewnienie, ze w 2019 roku bedziemy mogli brac udzial w ich Expedycji. #GertNormann okazal sie slowny i wlasnie zaokretowalem sie na duzym statku badawczym M/S Vina w Thyboron, Dania , czyli w porcie z ktorego startowalismy rok temu. Statek jest na prawde imponujacy, dysponujemy calym sprzetem hydrograficznym niezbednym do identyfikacji wrakow, a rozmiar statku daje nam szanse pracy nawet przy duzej fali
Przed nami 5 dni poszukiwan. Dunczycy dysponuja pozycjami 15 stu interesujacych nas wrakow. A celem poszukiwan w tym roku sa 3 okrety podwodne:
Holenderski O13
Brytyjski HMS Thames
i nasz, polski ORP Orzel
Czyli nie moze byc lepiej -))

trase poszukiwan mozecie sledzic tu :
//www.vesselfinder.com/…/VINA-IMO-7712896-MMSI-220474…

Prognoza pogody calkiem Ok
Planowane wyjscie w morze juz dzis w nocy
trzymajcie mocno kciuki , moze tym razem….

Jak wiecie pierwsze podejście do tegorocznej wyprawy, które miało miejsce w październiku br. roku nie powiodło się. Z powodu bardzo złych warunków pogodowych przerwaliśmy poszukiwania i wróciliśmy do Polski. Ale czuliśmy, że musimy dokończyć ekspedycję. Od początku listopada monitorowaliśmy pogodę w Danii, była coraz bardziej  obiecująca.  W szybkim tempie podjęliśmy decyzję i w dniach 13-19 listopada byliśmy znowu  na Morzu Północnym. Tym razem pogoda była trochę bardziej łaskawa, fale nie przekraczały 2 metrów i dało się pracować.   Udało nam się sprawdzić 43 założone pozycje, z czego 16 okazało się być nowymi, dotychczas niezidentyfikowanymi wrakami. Pomimo, iż ORŁA nie znaleźliśmy,  jesteśmy zadowoleni z zakończonej ekspedycji. Dzięki tegorocznym poszukiwaniom, przebadaliśmy kolejny obszar  przepływając trasę 1162 km, co znacznie zawęziło obszar naszych poszukiwań. Nie poddajemy się i już myślimy o kolejnej wyprawie. Wiemy, że Orzeł gdzieś tam jest i czeka na nas. Wiemy, że go znajdziemy… w końcu.

Ekspedycja „Santi Odnaleźć Orła” przełożona na przyszły drugi kwartał 2019.
W dniu 28 września 2018 roku, podjęliśmy trudną dla siebie decyzję o przerwaniu ekspedycji i przełożeniu jej na przyszły rok. Została ona podyktowana fatalnymi warunkami pogodowymi, które nie pozwoliły na rozpoczęcie badań hydrograficznych, zmierzających do weryfikacji hipotezy, według której przyczyną zatonięcia polskiego okrętu był atak bombowy brytyjskiego samolotu. Wyprawa miała wyruszyć z duńskiego portu w Thyborøn, na pokładzie statku M/S ”NEMO A”.

(więcej…)

Kolejna ekspedycja w poszukiwaniu wraku ORP ‘Orzeł’ wyruszy na wody wokół Wielkiej Brytanii i Danii pod koniec września. Polacy z ‘Santi Odnaleźć Orła’ przebadają obszar blisko 600 kilometrów kwadratowych na Morzu Północnym. Tak jak przed rokiem, będą sprawdzać jedną z hipotez, według której polska łódź została omyłkowo zatopiona przez brytyjski samolot.

To już piąta wyprawa Polaków. Dotychczasowe wyruszały z Wielkiej Brytanii i Holandii. Tym razem poszukiwacze wypłyną z Danii. Polacy przeczesywać będą wody w rejonie położonym 100 mil od Szkocji i 200 mil od wybrzeży Danii. Polacy chcą sprawdzić, czy 3 czerwca 1940 roku “Orzeł” zatonął na zawsze za sprawą “friendly fire”, czyli bratobójczego ataku lotnictwa brytyjskiego.

Kierowana przez Stachurę ekipa od kilku lat prowadzi systematyczne poszukiwania ORP “Orzeł”. Poczynając od 2014 roku organizuje ona coroczne ekspedycje pod nazwą “Santi odnaleźć Orła”.

W czerwcu 2017 roku Polakom udało się znacząco zbliżyć do rozwiązania zagadki zaginięcia innej łodzi. Polacy natrafili na wrak brytyjskiego okrętu podwodnego HMS “Narwhal”.

Z niewyjaśnionych do dziś przyczyn, ORP “Orzeł” zaginął wraz z całą załogą na Morzu Północnym w 1940 roku. (Fot. Facebook/Santi Odnaleźć Orła)

Polska ekipa ma cały czas nadzieję, że w związku ze spotkaniem z rodzinami brytyjskich marynarzy w styczniu, rozprowszechniona zostanie także informacja o poszukiwaniach Orła. “Być może ktoś przypomni sobie jakiś szczegół dotyczący Orła, który pomoże nam w naszej misji” – ocenił. Tym razem liczą jednak na duńskich rybaków i ich wiedzę.

Brytyjskie media interesują się poszukiwaniami Polaków i ewentualnym potwierdzeniem tego, że to brytyjski samolot przez pomyłkę zatopił polski okręt. O kolejnej wyprawie donosi między innymi serwis inews.co.uk.

“Przejrzeliśmy raporty i wiemy, że RAF odnotowało incydent w czasie, kiedy zginął polski okręt. Niemieckie zapisy sugerują, że w tym czasie nie stracili żadnych U-Bootów. Jesteśmy bardzo zdeterminowani, aby odnieść sukces i znaleźć polską łódź podwodną” – inews.co.uk cytuje Piotra Michalika z “Santi Odnaleźć Orła”.

Ekipa płetwonurków, historyków, hydrografów, a także filmowców organizuje wyprawy poszukiwania ORP “Orzeł” od 2014 roku. (Fot. Facebook/Santi Odnaleźć Orła)

To już pewne, pod koniec września po raz piąty wyruszy ekspedycja „SANTI Odnaleźć Orła”, której celem jest odnalezienie wraku okrętu podwodnego ORP „Orzeł”. Tegoroczne poszukiwania skoncentrowane będą w rejonie położonym 100 mil od Szkocji i 200 mil od wybrzeży Danii i kontynuowane w ramach weryfikacji hipotezy tzw. „friendly fire” według której 3 czerwca 1940 roku okręt padł ofiarą bratobójczego ataku lotnictwa brytyjskiego.

Tym razem ekipa po raz pierwszy rozpocznie wyprawę wyruszając z wybrzeży Danii. Nie bez znaczenia jest fakt, iż członkom ekipy udało się dotrzeć i nawiązać kontakty z duńskimi rybakami, którzy są najbardziej aktywna grupą na Morzy Północnym. Ich wiedza, może okazać się znacząca w poszukiwaniach na obranym obszarze. „W tym roku poszerzyliśmy nasz obszar poszukiwań, polecieliśmy do Danii, gdzie wiele czasu spędziliśmy z rybakami, szukając informacji, które mogłyby rzucić nowe światło na nasze działania” komentuje Tomasz Stachura, szef projektu.

Załoga wypłynie na kutrze, który  odpowiednio dostosowany i wyposażony przez Instytut Morski w Gdańsku, zostanie przekształcony na czas trwania wyprawy w statek badawczy. „Dysponujemy światowej klasy sprzętem, mamy odpowiednie zaplecze techniczne, jesteśmy bardzo zdeterminowani, musi nam się udać” komentuje dr Benedykt Hac, szef zespołu hydrograficznego.

“SANTI Odnaleźć Orła” to długoterminowy projekt. Jest prywatną inicjatywą grupy kilkunastu osób – profesjonalnych nurków, ekspertów w dziedzinie hydrografii oraz historii, którzy w tym celu powołali z prywatnych środków fundację o nazwie „Odnaleźć Orła”. Projekt będzie prowadzony nie tylko do momentu odnalezienia miejsca spoczynku wraku „Orła”, ale do chwili wyjaśnienia przyczyny zatonięcia okrętu. Przedsięwzięcie, którego sponsorem tytularnym jest gdyńska firma „SANTI”, zakłada sukcesywne badanie dna Morza Północnego w rejonach, w których, wedle przyjętych hipotez z największym prawdopodobieństwem może zalegać wrak ORP „Orzeł”.

Istotą funkcjonowania projektu jest prowadzenie badań zarówno podczas ekspedycji morskich, jak również w pozostałych miesiącach na lądzie, dlatego ekipa poświęca znaczną część czasu na poszukiwanie różnych źródeł informacji, nie tylko tych znajdujących się w archiwach. „Nadal uważam, że konsekwencja jest źródłem każdego sukcesu, stąd liczę, że nasza determinacja doprowadzi w końcu do odkrycia „Orła”, dodaje Tomasz Stachura